Pewnie zdarzyło Wam się grać w słabe gry, takie w których każda część składowa była po prostu źle zrobiona i nic nie przemawiało na korzyść danego tytułu. Co wtedy czuliście? Złość, bo straciliście czas i pieniądze? A może chęć zagrania w grę z wyższej półki, coś co znacie i dobrze się przy tym będziecie bawić.

Dziś zastanowimy się, czy branża potrzebuje słabych gier? Po co nam graczom takie produkcje?

Takie rozważania warto zacząć od tego, że często my gracze narzekamy na nowe gry AAA. Na forach nie raz czytałem, że Far Cry 5, to zrzynka z ”trójki”, że kolejne odsłony Call of Duty to gnioty, a seria skończyła się na pierwszym Modern Warfare i jak to możliwe, że te nowe CODy dostają oceny 8-9/10. A czy kiedyś ktoś się zastanowił, jak nowe Call of Duty wypada na tle innych strzelanin na rynku?

Siedliszcze crapów

Codziennie na Steam wydawane jest kilkanaście gier, w większości to niedziałające półprodukty w cenie od 5 do 20 dolarów. Gry AAA dostają tak wysokie oceny, bo są po prostu dobre, a każdy ich aspekt stoi na bardzo wysokim poziomie. Grafika, główny wątek fabularny, projekt poziomów, udźwiękowienie, konstrukcja świata, czy ogólny pomysł na grę są zrobione dobrze i pewnie warta tych 50 dolarów. Skąd to narzekanie? Myślę, że gracze stali się po prostu zbyt rozpieszczeni i kiedyś powinni spróbować zagrać w naprawdę słabą grę, by docenić te w których postać nie zapada się pod tekstury, a skrypty działają poprawnie. Tak, wiem co powiecie, że często gry AAA mają błędy, DLC, mikropłatności, czy nie mają zawartości, jednak działają, są zrobione poprawnie i mają coś do przekazania.

Terrorist Takedown: Wojna w Kolumbii – ta gra wyszła w 2006 roku…

Niedawno wróciłem do kilku starszych strzelanin od City Interactive, studia znanego z takich hitów jak Wilczy Szaniec, czy Terrorist Takedown: Tajne Operacje. 10 lat temu takie gry były sprzedawane w kiosku za 10 zł i przez te wszystkie lata kilka z nich trafiło w moje ręce. Naprawdę dawno się tak nie zmęczyłem grając w cokolwiek. Przeciwnicy z końca mapy zabijali mnie jednym strzałem, wszędzie trafiałem na niewidzialne ściany, a moja postać prawie cały czas zapadała się pod ziemię, nie wspominając już o problemach ze skryptami. Po godzinie gry byłem cały czerwony ze złości i potem z radością przeszedłem całą kampanię w Call of Duty: Black Ops II, gdzie wszystko działało perfekcyjnie, a ja mogłem się po prostu odprężyć. Naprawdę polecam Wam kiedyś spróbować sił w grze 2/10, można nabrać trochę dystansu do tych wszystkich ocen i hejtu w internecie na gry AAA.

Jednak nie taki zły ten CoD…

Ciekawą kwestią jest również robienia z takich gier gwiazd. Programy takie jak Gry z Kosza, który jest tworzony przez braci Libert z Redakcji Tvgry, czy Zagrajmy w Crapa autorstwa NRGeeka są bardzo popularne i mają po kilkaset tysięcy wyświetleń na YouTube. Skąd ten sukces? Robienie sobie jaj ze słabych gier jest znacznie prostsze, niż z tych AAA. Prowadzący takich programów zazwyczaj robią z jakiegoś błędu gwiazdę odcinka i wyśmiewają na podstawie tego całą grę. Nie musimy już grać w słabe tytuły, robią to za nas inni. Takie programy to też satyra na system early access, który jest dziurawy i w sporej ilości przypadków nie działa.

Dobra zmiana? Zdecydowanie!!!!!

Jednak co z twórcami takich gier? Czy nie powinni odczuwać wstydu za wypuszczenie tak słabego produktu? Na dodatek żądają za to pieniędzy. ”Żeby było dobrze najpierw musi być źle” – ta zasada odnosi się też do tworzenia gier. Proces ten jest długi i bardzo skomplikowany i często twórca takiej gry wkłada w nią wszystkie swoje środki, rezygnując z normalnej pracy i skupiając się tylko na tworzeniu swojego dzieła życia. Jak wychodzi z tym dziełem życia, to chyba wszyscy dobrze wiedzą. Jednak jeśli taki twórca się nie zrazi i wyjdzie z tego obronną ręką, to ma szansę zostać dobrym deweloperem, bo wie jak to działa od kuchni. Poza tym najlepiej uczyć się na błędach, a jeszcze lepiej na swoich błędach. Nie bez powodu wspomniałem wcześniej o City Interactive, które teraz znane jest jako CI Games. Studio to, w początkach swego istnienia, tworzyło naprawdę złe produkcje i to właśnie przez to potrzebny był taki Wiedźmin, by pokazać za granicą, że Polacy potrafią tworzyć dobre gry, a nie te tanie, do gazetki. Teraz CI Games to deweloper, który znany jest z takich gier jak Lords of the Fallen, czy serii Sniper: Ghost Warrior. I to są naprawdę dobre gry, które odniosły sukces nie tylko w Polsce.

A co wy sądzicie o ”crapach”? Są komuś potrzebne? A może powinny zniknąć?