W ogólnym przekonaniu, wśród produkcji nieprzyjaznych graczowi króluje jedna seria, Dark Souls. Owszem, wizytówką kilku ostatnich tytułów od From Software jest wysoki poziomu trudności. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że większość opowieści o tej grze to… właśnie, tylko opowieści ludzi, którzy nigdy nie dali szansy Soulsom.

Dziś przyjrzymy się temu szczególnemu rodzajowi action RPGów. Czemu gry typu ”Souls cieszą się tak dużą popularnością, a jednocześnie są tak demonizowane? Przy tworzeniu tego materiału pomagał mi mój brat – Krzysztof, który podobnie jak ja spędził długie godziny w Dark Souls czy innych tego typu produkcjach. Artykuł pisaliśmy na dwa głosy – uznaliśmy, że dzięki temu będzie on dla Was ciekawszy.

 

Bartek: Myślę, że warto by zacząć od tego czym są gry typu Soulslike i co je wyróżnia spośród innych action RPGów.

Krzysiek: Produkcję tego typu nie wybaczają błędów, każda nieprzemyślana akcja prowadzi do przegranej, przez co śmierć protagonisty jest wpisana w rozgrywkę, staje się czymś naturalnym. Świadomość tego, że będzie trzeba powtórzyć dany poziom automatycznie odpycha większość graczy. Uwaga odbiorcy niemal w całości pochłania przetrwanie. Tu idealnie pasowałoby sentencja ”To że jesteś tu nowy, nie oznacza, że nie możesz oberwać”.

B: Dokładnie. W wielu tytułach pierwsze 2-3 godziny są wstępem. Dzięki temu gracz uczy się podstawowych mechanik, umożliwia mu to bezpieczne wprowadzenie w świat gry, by ułatwić mu rozgrywkę. W Soulsach jest inaczej. Od razu jesteśmy rzucani na głęboką wodę, nikt nam niczego nie tłumaczy, a wszystkie dostępne interakcje musimy odkryć sami. I dla wielu to jest główna zaleta tych gier – traktują odbiorcę poważnie (śmiertelnie poważnie). Seria od From Software stała się symbolem hardcorowych graczy, tych którzy uważali, że współczesne tytuły można przejść jednym przyciskiem myszy.

K:Należy również zwrócić uwagę na system walki, który jest bardzo absorbujący i wymagający. Opiera się on na adekwatnej reakcji gracza oraz odpowiednim doborze taktyki, jak i ekwipunku. Dla przykładu w walce z silnymi, ale powolnymi przeciwnikami warto postawić na mobilność naszego bohatera. Zaś w konfrontacji z kilkoma szybkimi przeciwnikami lepiej sprawdza się ciężka zbroja i tarcza.

B: Dark Souls przez to, że nie daje nam gotowych rozwiązań, szanuje gracza. Jednak przez brak podpowiedzi, tytuł ma bardzo wysoki próg wejścia, co odpycha większość potencjalnych odbiorców, a tych, którzy znają go na wylot, jeszcze bardziej gratyfikuje.

K: Zastanawialiście się kiedyś, co sprawia, że lubimy (a przynajmniej część z nas) grać w gry, w których poziom trudności jest, lekko mówiąc, wyśrubowany? Gdzie na określonym etapie musimy zginąć, wydawałoby się, niezliczoną ilość razy. Ja też nie wiem. 😀

B: Wydaje mi się że nakłada się na to kilka czynników. Wcześniej mówiliśmy o tym, że gra jest wyzwaniem. A co robimy, gdy ktoś nam je rzuca? Oczywiście, podejmujemy je. W Soulsach wyzwaniem jest wszystko, nawet tak prozaiczna czynność jak otwieranie skrzyń. Każdy, kto został zjedzony przez Mimika, dwa razy zastanowi się przed otwarciem następnej skrzyni.Tu warto zatrzymać się przy tym przeciwniku; pierwszy raz spotykamy go w Fortecy Sena, której pokonanie stanowi nie lada osiągnięcie. W większości gier na koniec etapu jesteśmy nagradzani skrzynią z łupem. Twórcy Dark Souls uznali zaś, że idealną nagrodą będzie bliskie spotkanie z Mimikiem, który łudząco przypomina skrzynię. Tego typu sytuacje w Soulsach zdarzają się bardzo często. Ktoś mógłby powiedzieć, że gra jest przez to nieuczciwa, że zamiast zasłużonej nagrody jesteśmy karani.

K: Dark Souls daje nam jasno do zrozumienia, że nie jest zaprojektowane w konwencjonalny sposób. To świata, który wydaje się szalenie niesprawiedliwy, jednak to tylko pozory. Jeśli tylko zrozumiemy, że tą grą rządzą nieco inne zasady, to nagle odkryjemy, że jest ona bardziej uczciwa niż większość dostępnych tytułów. Szczególnie jest to widoczne w środkowej fazie rozgrywki, gdzie zauważalnie zmniejsza się liczba zgonów. Oczywiście zdarzają się trudniejsze etapy, ale świadomość jakiejś nieczystej zagrywki ze strony gry, sprawia, że o wiele łatwiej jest pokonać napotkane przeciwności.

B: Warto podkreślić, że najważniejsze są umiejętności samego gracza. Produkcję możemy przejść całkowicie pomijając rozwój postaci i ulepszanie ekwipunku. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ukończyć grę z początkowym uzbrojenie, bądź całkowicie się go pozbywając. Doskonałym przykładem jest starcie z finałowym bossem (Lordem Gwynem), którego można pokonać, posiadając jedynie startowy sprzęt, jeżeli tylko opanowaliśmy umiejętność kontrataku.

K: Nie wszystkim się to podoba – większość graczy, chce się zrelaksować przy grze, odciąć od wszystkich złych rzeczy, które spotkały nas w ciągu dnia. Z Soulsów przyjemność będą czerpać ci, których cieszy powolny progres i stopniowe uczenie się zasad gry. Dlatego większość odbiorców się od niej odbije. Mimo wszystko, warto poświęcić czas na przebrnięcie tych niedogodności, ponieważ historia (którą gracz sam musi odkryć i zinterpretować) jest w pełni satysfakcjonująca.

B: Mam podobnie. Dla mnie, jako eksploratora, jeśli coś jest ukryte i wiem, że większość osób prawdopodobnie pominęła tę rzecz, to sprawia mi to dużą przyjemność. Soulsy są rajem dla wszelkiej maści odkrywców, a szukanie historii w tej grze jest na tyle satysfakcjonujące, że na próżno szukać tego w innych tytułach. Pamiętajcie o tym, by zachować laleczkę z początkowego etapu rozgrywki, potem może się Wam przydać, ale ćśś.

K: Nie mogę się z tym zgodzić. Historia pomimo tego, że jest pełna symboliki, stanowi przystawką do głównego dania jakim jest walka. Jeżeli mamy taki kaprys możemy kompletnie pominąć fabułę. Gra w żaden konkretny sposób jej nie prezentuje. Owszem, możemy ją poznać poprzez przysłuchiwanie się monologów postaci niezależnych lub czytając opisy przedmiotów, ale jest to mało intuicyjne.

B: Dlatego dla mnie jest to zaleta, ale zostawmy te rozważania na kiedy indziej. Inną rzeczą, która może odrzucić na początku to społeczność Dark Souls. Głównie dlatego, że gracze Soulsów patrzą na nie bezkrytycznie. Potencjalne zalety przysłaniają im oczywiste wady, a ustalmy jedno – produkcja From Software ma ich wiele. Od niedoróbek graficznych, po toporne sterowanie przy użyciu myszki i klawiatury czy kiepską pracę kamery, co w tak dynamicznej grze jest nie do przyjęcia. Tu warto pamiętać, że nawet jeśli jesteśmy sympatykami jakiejś serii, to nie stawajmy się jej fanboyami, bo tylko zepsujemy ją innym.

Dark Souls, a wcześniej Demon’s Souls, dał początek Soulslikeom. Wśród nich znajdują się takie tytuły jak Nioh, The Surge, Bound by Flame, polski Lords of the Fallen, czy nadchodzące Code Vain i Sekiro: Shadows Die Twice. Który z tych tytułów uważasz za najbliższy oryginałowi i czy to dobrze, że inne studia próbują uszczknąć swój kawałek z tortu ”tylko dla hardcorowców”. Ciekawe, czy bracia myślą podobnie? 😀

K:Sądzę, że próba naśladowania ”ideału” (ta gra nie jest idealna, po prostu dobrze mi się w nią gra) nigdy nie kończy się dobrze. Powyższe tytuły zawsze będą w cieniu Soulsów. Te gry mają własny pomysł na siebie i to porównanie jest dla nich krzywdzące. Np. w Lords of the Fallen położony jest większy nacisk na historię naszego protagonisty, Harkyna. Zaś w Nioh mamy pełnoprawną kampanię z bohaterami i dialogami, co automatycznie czyni grę znacznie bardziej atrakcyjniejszym dla odbiorcy, który szuka przygody. Zapomniałeś wspomnieć o Bloodborne, wydanym tylko na PS4, który jako jedyny może być nazywany pełnoprawnym Soulsem.

B:Tak, masz rację, musiało mi to umknąć. Po części się z Tobą zgadzam, ciężko jest doścignąć oryginał, ale zawsze przyjmuje takie projekty z otwartymi ramionami. Głównie dlatego, że nie powstaje ich za wiele. Każda z tych gier eksperymentuje z formą, przez co w żadnej z nich się nudziłem.  

Ostatnia kwestia. Co sądzisz o Dark Souls Remastered? Uważasz, że jest to dobra propozycja dla osób, które chciałyby zacząć swoją przygodę z tą serią?

K: Jako wierny fan trylogii Dark Souls uważam, że jest to zwyczajnie nie potrzebne. Większość wad z podstawowej wersji gry nie została naprawiona, a sporą część niedoróbek poprawiały modyfikacje. Jednak jeśli nigdy wcześniej nie mieliście do czynienia z produkcjami od From Software, to te 150 złotych, które wydacie na remastered na pewno nie będą zmarnowane.

B: Mam nadzieję, że tym artykułem udało nam się przedstawić serię Souls, jak i cały podgatunek Soulslike, w nieco innym świetle. Może część z Was sięgnie po którąś z produkcji From Software, albo nawet zainwestujecie w remaster. Mimo, iż te produkcje w ogóle nie zachęcają, by zacząć w nie grać, to mają w sobie to coś. Coś, co każe nam po raz kolejny zanurzyć się w świecie ”Mrocznych Dusz”.

 

Ten tekst jest moim ostatnim na Orchigaming. Pisanie tutaj dużo mnie nauczyło i dziękuje Jannet, że zgodziła się bym współtworzył jej blog. Dziękuję i Wam drodzy czytelnicy, że chcieliście czytać te wypociny, zwłaszcza na dość wczesnym etapie mojej przygody z tworzeniem tekstów o grach. Pisanie dla Was było dla mnie czystą przyjemnością i mam nadzieję, że dobrze będziecie mnie wspominać.

Przy okazji dziękuję też Mateuszowi “Młodemu”, który pomógł mi przy realizacji materiałów z E3.

No i mojemu bratu, Krzyśkowi, który wspomógł mnie przy pisaniu tego tekstu.  

Jak to się mówi “coś się kończy, coś zaczyna” – nie żegnam się na zawsze, bo nigdy nie wiadomo gdzie przetną się nasze drogi w wielkim Internecie.