Ninja Blade

Ninja Blade. Czy ktoś wie co to za gra? Produkcja w wersji na konsolę Xbox 360 trafiła na sklepowe półki 3 kwietnia 2009 roku, a w wersji na komputery PC 19 lutego 2010 roku. Została stworzona przez studio From Software (twórcy Demon Souls, Dark Souls czy Bloodborne). Jest to gra z gatunku hack and slash z widoku zza pleców bohatera. Jeśli spodobały Wam się takie tytuły jak Devil May Cry, Bayonetta, God of War czy Metal Gear Rising: Revengeance, to i ‘Ostrze Ninja’  powinno Was zainteresować.

Niestety bardzo mało osób w nią zagrało. Produkcja zbierała umiarkowane recenzje. Na Metacritic mamy odpowiednio: 68% w wersji na konsole i 61% w wersji na PC. Ktoś może powiedzieć: „ Co to za średniak? Przecież takich na rynku jest bardzo dużo.”. Owszem, gra nie jest idealna (zwłaszcza w wydaniu na komputery PC), ale moim zdaniem warto dać jej szansę.

W Tokyo wybucha epidemia, która zmienia ludzi w krwiożercze mutanty. Nasz główny bohater- Ken Ogawa, jest częścią drużyny wojowników ninja dowodzonej przez jego ojca – Kanbe, która ma zaprowadzić porządek w mieście. Tak, wiem że to dość oklepany pomysł na historię, jednak po pierwszej misji wszystko ulega zmianie. Tyle odnośnie historii, bo jak wspomniałem we wstępie, artykuł to zachęta. Dodam jeszcze tylko, że w grze mamy do czynienia z motywem ojca-mistrza i syna-ucznia.

Przejdźmy do tzw. „mięska” czyli do walki. Mamy do wyboru trzy miecze (trzy style walki): szybki, wolny i najczęściej używany średni. Styl szybki reprezentują dwa sztylety (Jastrzębie szpony), których ostrza wysuwają się na linkach. Za pomocą sztyletów możemy również przeskakiwać nad przepaściami, jak Indiana Jones czy Spider Man. Można też nimi np. przytrzymać samolot, by ten nie zleciał z urwiska. Styl silny to jeden wielki miecz (Miecz Rozłupywacz), który służy do niszczenia pancerzy przeciwnika. Można też nim kruszyć słabsze ściany, za którymi mogą być ukryte żółte lub czerwone kryształy, ale o nich potem. Na koniec styl średni, który jest reprezentowany przez Miecz zabójcy Oni. Każdym mieczem możemy zadać cios lekki i silny. To wszystko daje całkiem sporo kombinacji. W niektórych sytuacjach gra sugeruje nam, z którego miecza skorzystać teraz.

Oprócz mieczy, gracz może używać również shurikenów. Shuriken cyklonu, który ogłusza przeciwników, może również służyć do gaszenia płomieni. Shuriken ognia podpala przeciwników, ale możemy nim również niszczyć zapory, w postaci krwawych narośli. Shurikenem błyskawic, możemy porazić prądem przeciwników, którzy stoją w kałużach wody.  Do tego nasz bohater posiada ‘wzrok ninja’. Jest to umiejętność dzięki której dostrzega słabe punkty przeciwników. Zarówno używanie shurikenów, jak i wzroku ninja zużywa energię Chi, która w tej grze możemy potraktować jako manę.

Walka opiera się głównie doskokach i unikach. Znamy to z innych gier tego studia o których pisałem we wstępie. Jednak w ‘Ostrzu Ninja’  walka jest zdecydowanie szybsza niż w Dark Souls. Przeciwnicy są powolni i raczej nie stanowią poważnego zagrożenia.  Zabijanie ich to czysta przyjemność. Fani Dark Souls pewnie nie mogą powiedzieć tego samego o swoich potyczkach. Do dziś pamiętam jak mój brat walczył z jednym przeciwnikiem 2 godziny. Zadałem mu pytanie: ‘Co to, jakiś boss?’. On tylko pokazał mi 4 następnych czekających w kolejce.

Wspomniałem wcześniej o żółtych i czerwonych kryształach. Żółte kryształy nas leczą. Wypadają z pokonanych przeciwników, ale jak pisałem wyżej można je znaleźć też w ukrytych miejscach. Zaś czerwone kryształy to forma punktów doświadczenia. One również wypadają z pokonanych przeciwników i można je też znaleźć w skrytkach. Za pokonanie bossa dostajemy dodatkowe czerwone kryształy. Za pomocą czerwonych kryształów możemy ulepszać miecze i shurikeny na kolejne poziomy. Dzięki temu odblokowujemy następne kombinację ciosów, by w jeszcze bardziej widowiskowy sposób niszczyć naszych przeciwników. Każdy następny poziom zmienia również wygląd naszego miecza. W przypadku shurikenów zwiększamy zasięg działania.

Kolejnym świetnym elementem składowym gry, są walki z bossami, które są wieloetapowe. Za przykład niech posłuży pierwszy boss, czyli ospowy olbrzym.

Zacznijmy od tego, że boss jest praktycznie na początku gry. Skąd my to znamy? Oczywiście z pierwszego Dark Souls. W pierwszej fazie uderzamy mieczem w ręce olbrzyma. Przy okazji staramy się unikać jego ataków. Gdy punkty życia oponenta spadną do zera możemy zadać cios kończący „Todomѐ”. To z kolei nic innego jak ‘quick time event’. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z tą mechaniką.  Gdy wieczna chwała miała spłynąć na głównego bohatera okazuje się, że przeciwnik wstaje i zaczyna ewakuować się z pola walki. Kończymy pierwszy etap. W drugiej fazie oprócz katany, mamy do dyspozycji shuriken cyklonu. Nasz oponent może już chodzić i zadawać ogniste ciosy. Najpierw trzeba go ‘ugasić’ shurikenem, potem zadać mu szybko kilka ciosów, następnie odskoczyć i tak kilka razy, dopóki nie zadamy ostatecznego ciosu „Todomѐ”. W międzyczasie, pojawiają się płomienie, które trzeba zdusić shurikenem. Warto też dodać, że pomiędzy jednym, a drugim etapem następuje zwyczajna gra. Podobna mechanika znajduje się w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon. Przypomnijcie sobie polowanie na gryfa. Tam też musieliśmy ścigać naszego oponenta, ale mogliśmy go też zostawić w spokoju i walczyć z nim kiedy indziej. Następni bossowie potrafią być nawet 3 czy 4 etapowi. Zatrzymajmy się na chwilę przy ciosie „Todomѐ”. Większość z nich, to epickie kombinacje ciosów, które miażdżą naszych przeciwników i sprawiają, że naprawdę można poczuć się jak heros.

Większość misji odbywa się w nocy, co buduje odpowiedni klimat.  Tokyo nocą wygląda obłędnie. Miasto które ‘nigdy nie śpi’, dobrze współgra z grą.  Ścieżka dźwiękowa jest adekwatna do tego co się dzieje na ekranie. Grafika daję rade biorąc pod uwagę to, że gra ma już 7 lat. Oczywiście, jeżeli dla kogoś ten aspekt  jest najważniejszy, to odpalając Ninja Blade teraz najprawdopodobniej oślepnie.

Przejdźmy teraz do jednoczenie największej zalety (dla mnie), a dla większości największej wady. To co potrafi robić nasz bohater, jest tak epickie, że aż absurdalne. Wspominałem wcześniej o zatrzymaniu samolotu sztyletami na linkach. A co powiecie na odbijanie rakiet mieczem? To może surfowanie na pędzącej rakiecie, którą nasz bohater steruje tak, by uderzyła w spaczony śmigłowiec?

Prawie jak w Just Cause 3

Tego typu czynności, to chleb powszedni dla naszego bohatera. To trochę tak jak z filmami o Transformersach.  Niektórzy je lubią, inni nie. Tak samo jest w tym przypadku – może nam się podobać, że główny bohater kulą do wyburzeń zabija gigantycznego pająka albo nie.Wszystko zależy od naszego podejścia. Jeżeli podejdziemy do tego, z odpowiednim dystansem i powiemy sobie na początku gry: ‘Wiem, że to absurdalne i nierealne, ale i tak będę się dobrze bawił’, to tak właśnie będzie. Dystansu zabrakło graczom, którzy sięgnęli po tę produkcję lub obejrzeli nieliczne let’s play’e na Youtube. Zagrali w pierwszą misję, obejrzeli jeden odcinek i w myślach wykrzyczeli:‘Co ja właśnie zobaczyłem?

Te japońskie gry…

Rzeczą, która mogła odepchnąć graczy PC-towych, było to że Ninja Blade w wersji na komputery, to port z konsoli. Jednak, to nie taki rodzaj portu, które teraz głównie dominują w branży. Ninja Blade,  to dosłownie port w czystej postaci.

wciskam „X” na klawiaturze i nic się nie dzieje

Twórcy nie zmienili nawet komunikatów wyświetlanych podczas ‘quick time eventów’, czy wyglądu menu.  Generalnie czuć, że rozgrywka dopasowana jest bardziej do pada, niż klawiatury i myszy. Optymalizacja też pozostawia wiele do życzenia. Gdy na ekranie pojawiają się płomienie, gra zamienia się w pokaz slajdów. Dźwięki dialogów nie pokrywają się z mimiką twarzy postaci. Kolejną dużą wadą jest to, że nie mogliśmy zapisać rozgrywki w dowolnym momencie. Gdy wyszedłem z gry w środku misji, to po ponownym włączeniu gry okazało się, że muszę cały poziom przechodzić od nowa.  Byłem tym zdenerwowany, bo specjalnie grę przerwałem w punkcie automatycznego zapisu. Pomimo to, musiałem od nowa zaczynać misję. Więc przestroga dla Was: musicie przechodzić całą misję od początku do końca, bo inaczej tylko stracicie czas. Przejście jednej misji zajmuje ok. półtorej godziny. Wszystko zależy od tego jak szybko uporamy się z bossami. Więc uprzedźcie swoje mamy, że obiad zjecie potem. Do zalet gry możemy zaliczyć też to, że ma kinową polską wersję językową. Ktoś może powiedzieć: ‘No faktycznie zaleta. Cieszmy się jeszcze, że w ogóle możemy w nią grać na komputerach’. Moim zdaniem to zaleta. Przypomnijmy sobie Borderlands 2 albo Dead Space 2. Do dzisiaj,  w tych grach nie ma polskich napisów.

Mimo tych wszystkich niedogodności, uważam że w grę warto zagrać. Jeśli damy jej szansę, przymkniemy oko (a najlepiej oba) na niedogodności o których pisałem, podejdziemy do niej z dystansem, to dostaniemy w zamian kilka godzin dobrej zabawy. Gra dostępna jest teraz na Steam.